Podczas malowania decyzję o tym, czy obraz jest już skończony, czy też nie, podejmuje artysta.
Decyzja ta, nie obca była już wieki temu artystom malującym i rzeźbiącym swoje dzieła.
Michał Anioł Buonarotti zauważył podczas pracy, że jego rzeźby są ukryte w marmurze, problem polega na tym, aby dzięki Bożej opatrzności wiedzieć, kiedy już zakończyć odkuwanie marmuru okalającego je dookoła.
Podobnie jest z obrazami, w szczególności tymi nieprzedstawiającymi.
Wiedza plastyczna, dar talentu wrażliwości na kolor, formę pozwala na podejmowanie odpowiednich decyzji. Swoista „moralność” artystyczna każe układać kompozycje w określony sposób, nie decydując się na inny. To przekonanie o właściwej, wartościowej drodze obecne jest w moim malowaniu. Przy pracy koncepcyjnej już obecna jest odpowiednia czujność.
Prace malowane, rysowane a la prima – tzn. bez poprawiania, z pędzla, na świeżo, jak poprowadzi je ręka, są weryfikowane przeze mnie od razu. Nigdy nie pozwalam na to, aby praca, do której nie jestem przekonany w 100 procentach ujrzała światło dzienne. Jeśli nie spełnia oczekiwań zostaje zniszczona lub malowana do skutku, który przekona mnie i bez wahania mogę podpisać się pod taka pracą.
W przypadku kompozycji, które wymagają dłuższego poszukiwania, pracy bardziej złożonej działam również na podobnej zasadzie. Tu jednaj jest podobnie jak z rzeźbami Michała Anioła. Należy być czujnym, aby nie zrobić o jeden gest za dużo.
Tak był z obrazem z zielonym spojrzeniem.
Nakładając wiele warstw obserwowałem, jak układają się kontrasty, jak działa na siebie materia, jak ukształtowała się forma obrazu.
Ta trudna decyzja o zakończeniu pracy nad dziełem opiera się oczywiście na wiedzy, doświadczeniu, wyczuciu zawodowym. W przypadku obrazów abstrakcyjnych decyzja ta, jak sądzę, jest szczególnie trudna i wymagająca. Nie mamy tutaj konkretnych ilustracyjnych treści do wymalowania. Wyczucie i decyzja o zakończeniu malowania oparta jest tylko i wyłącznie na wrażliwości autora. Ta wspaniałe uczucie móc tak decydować.
Obraz z zielonym spojrzeniem na zielono prześwituje kontrastem do czerwieni i różu. Struktury zakomponowane są dynamicznie po przekątnej, zamykając róże gęstymi, nasyconymi kolorami będącymi odcieniami czerni, brązu z wyraźnymi temperaturami zieleni i czerwieni. Dzięki temu widzimy centralny kształt różowej materii z wyraźnymi akcentami zielonych „oczu” obrazu, które spoglądają na nas z poprzednich warstw jakby z przeszłości.
Obraz ten operuje silnymi kontrastami i ma w sobie sporo cielesności zasugerowanej tylko i wyłącznie materią i kolorem. Stanowił dla mnie ciekawą bazę eksperymentalną pod względem technologicznym oraz kompozycyjnym. Przy okazji malowanie tej kompozycji powstało wiele szkiców malarskich, obrazów w pokrewnych tonacjach, zainspirował mnie do dalszych poszukiwań.